Bloog Wirtualna Polska
Jest 937 725 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

PÓŁ ROKU ABSTYNENCJI :)

wtorek, 22 września 2009 15:46
Nie dość, że mam pół roku abstynencji to jeszcze czuję, że powoli trzeźwieję... Opowiem wszystko co zdarzyło się od czerwca jak tylko znajdę chwilkę. Życie potrafi być piękne ...
Damian

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5000692,trackback

komentarze (3) | dodaj komentarz

. . . A czas ucieka . . .

niedziela, 21 czerwca 2009 7:49
tak, czas ucieka a ja stoję w miejscu. Nie piję, bo to chyba najłatwiejsze z całego zdrowienia. Powoli, bardzo powoli zdrowieję. Moje myśli i uczucia są w okropnym chaosie. Nie wiem na co się zdecydować. Żyć w toksycznym związku, próbować go naprawiać czy zacząć myśleć o sobie i zacząć życie od nowa? Ktoś kiedyś mi powiedział, że jeśli alkoholik nie będzie mógł robić wszystkiego tak jak chce to po prostu umrze. Do tej pory ratuje, próbuje naprawić wszystkie krzywdy ale niczego mi to nie daje, a wręcz przeciwnie, bardzo szybko spalam się. Nie mam wsparcia ze strony partnerki. Mimo to życie na trzeźwo jest piękne. Czasem mam możliwość dotknięcia go. Może za rok za dwa będę szczęśliwym człowiekiem. Potrzebuje rady, potrzebuje więcej wsparcia, muszę jeszcze bardziej się otworzyć, wyjść na zewnątrz siebie i znaleźć to. Pozdrawiam Damian

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4698688,trackback

komentarze (2) | dodaj komentarz

Mały Książę. . .

niedziela, 07 czerwca 2009 7:33
Mały Książę zapytał pijaka: Dlaczego pijesz? Żeby zapomnieć - odpowiedział pijak. Zapomnieć o czym? - spytał ponownie Książę. Zapomnieć o tym, że się wstydzę - odpowiedział pijak. A czego się wstydzisz? - zapytał znowu Mały Książę. . . . że piję! - odparł pijak. Ten wstyd, który jest najważniejszym dla mnie alkoholika uczuciem, muszę odbierać bardzo ogólnie. Taki wstyd to też przecież brak odwagi, brak asertywności. . . Czyż nie łatwiej po alkoholu znaleźć się w towarzystwie imprezującym, czyż nie łatwiej przeżyć chwile, które są męczące, czyż nie łatwiej powiedzieć wstydliwą prawdę? Mi było łatwiej. Teraz nie piję i muszę w takich chwilach sobie jakoś radzić. Mam trzy sposoby. 1. unikać takich momentów o ile się da i nic to nie zmieni na gorsze w moim życiu. 2. Przyjmować te trudne momenty z bólem i przetrwać z zaciśniętymi pięściami. 3. "Puścić się". Ktoś kiedyś wisiał na skale, ledwo się jej trzymał, strasznie cierpiał. . . Bóg pytał go: " kochasz mnie?" "Tak, kocham!"-odpowiadał. "To dlaczego się nie puścisz?" - pytał Bóg. No i właśnie takie oddanie się Bogowi, losowi czy innej sile na którą nie mam wpływu jest najlepszym rozwiązaniem. Dopiero uczę się takiego postępowania ale wierzcie mi, że to działa. Pozdrawiam. Damian

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4648524,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

dziwne. . .

niedziela, 31 maja 2009 9:47
Dziwne rzeczy dzieją się we mnie. Sytuacje, które jeszcze parę miesięcy temu zalałbym wódką doprowadzają mnie do depresji. Przeżycie na trzeźwo okazuje się bardziej bolesne ale ból trwa krócej i przechodzi albo łagodnieje nagle. Podchodzę do życia na zasadzie: "nie chwal słońca przed zachodem" albo jeszcze gorzej. Zawsze myślę o czymś co ma się wydarzyć w sposób bardzo przerysowany. Chyba po to by potem poczuć jakąkolwiek ulgę i przekonać się, że nie było tak źle. Czas, który mija do tego wydarzenia najlepiej skrócić alkoholem. To, jak się nie raz przekonałem, pomagało na krótko i tylko intensyfikowało wyobrażany sobie przeze mnie ból związany z wydarzeniem, które miało nadejść. Wczoraj przeżyłem taki ból. Gdybym pił trwałby pewnie jeszcze co najmniej kilka dni. A on osłabł po kilku godzinach. Wiecie co mi wystarczyło? Wystarczyło spojrzeć na szczęśliwych ludzi wokół mnie. Upewnić się, że nie jestem sam na tym świecie. Przekonać się, że cokolwiek się stanie życie nadal może być piękne. Kocham ludzi, dziękuję że są wokół mnie. Pozdrawiam Was. Damian

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4624011,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

odpowiedź na komentarz :) ( 2 miesiące bez alkoholu...)

sobota, 23 maja 2009 13:03

Nie dostrzegam, gdzie po drodze uważałem się za lepszego. Ale nie dostrzegam wielu rzeczy więc to może też mi umknęło. Inny na pewno jestem. Każdy jest przecież inny, a ja tymbardziej skoro nie potrafię pić jak większość ludzi. Widząc swój obraz sprzed kilku jeszcze miesięcy, odczuwam, że teraz jestem lepszy niż wówczas. Przestaję powolutku obwiniać się za wszystkie kataklizmy powstające wokół mnie, nabieram pewności siebie i zaczynam szanować własną osobę. Wyjaśnię troszkę, skąd u mnie tyle niemal pychy. Wyjaśnię jak to działa, w skrócie. Otóż jednym z uczuć wkręcających w ciągi alkoholowe i ogólnie w picie jest po prostu wstyd. Ja alkoholik, wypiłem sobie powiedzmy wieczorem. Nie upiłem się, bo tego raczej nigdy nie robiłem ale jestem w takim stanie, że fantazję mam wybujałą. Robię lub opowiadam rzeczy bajkowe. Rano budzę się, pojawia się wstyd, co robię? Na odwagę, dla zapomnienia, dla powrotu do bajkowej scernerii znowu piję.... Po pewnym dłuższym czasie tkwię w dwóch różnych światach. Ten w którym się wstydzę i ten, w którym jestem "lepszy" (jak to Ola w komentarzu napisała). Po dłuższym czasie, ja alkoholik, pozostaję w tym "lepszym" świecie nawet nie pijąc. Kosztem pobytu w tym świecie jest niestety komplikowanie się jakże prostego życia. Komplikacje, nie pozwalają spać, męczą strasznie i prowokują do picia. Wpychają do jedynego znanego, mi alkoholikowi, "lepszego" życia. Co robię? Piję... I tak bez końca. Zrozumcie proszę, że dla mnie alkoholika, nie istnieją inne światy! Piję mimo pogarszającej się sytuacji, mimo świadomości wszelkich strat z tym związanych, mimo wszystko... Jak to przerwać? Nie ma innej drogi jak tylko zrozumienie tych mechanizmów, znalezienie w sobie samym tych trybów maszyny i poszukiwanie sposobu na zatrzymanie jej. Oczywiście nie jest to proste ale są sposoby. Każdy musi dopasować ogólne zasady radzenia sobie z tą chorobą do swoich słabych punktów. Każdy z nas jest inny, a każdy może być lepszy, lepszy realnie.
Wobraźcie sobie sytuację, gdy ktoś kto ma raka, zdaje sobie sprawę, że nie pozostało mu wiele życia, wiele czasu normalnego funkcjonowania w świecie. Jest słaby, nie wierzy w siebie, nie ma siły niczego zrobić, jest kompletnie zrezygnowany. Na zewnątrz tego nie pokazuje, nie moze z jakiegoś powodu.  Musi wyglądać na silnego, zdecydowanego i twardo stąpającego po ziemi, taki po prostu musi być bo przecież coś nie pozwala mu uwierzyć w chorobę.  Jakże ktoś taki się męczy -  objawy choroby są, ból jest, a świadomość nie dopuszcza jej obecności!!! Nagle pojawia się grupa lekarzy. Znają gotowy, ogólny program leczenia dla tego chorego człowieka. Nie mówią co ma robić, nie dają tabletki czy zastrzyku. Dają mu jednak szansę stworzenia spsosobu na uzdrowienie. Korygują wszystkie jego błędy w długim procesie tworzenia programu. Ci lekarze wiedzą jak z wyjść z tej choroby. Oni przecież sami kiedyś z niej wyszli.
Pierwszym warunkiem zatrzymania rozwoju raka i zupełnego powrotu sił jest co? Przyznanie się przed samym sobą do bezsilności. Bez tego nie istnieje start w zdrowe życie. To trudne. Kto lubi przyznawać się do błędów? Tym bardziej gdy błąd dotyczy wielu lat... CDN..
Damian



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4597513,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

 123  »

czwartek, 17 maja 2012

Licznik odwiedzin:  1 304 (wersja testowa)

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Archiwum

O moim bloogu

Jestem Alkoholikiem przez duże A

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 15.06.2011 17:06:00
  • autor: Norah Hineline
  • treść: Znalazlem Twó...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to